Bezpieczna energia z odpadów

Ustawa śmieciowa na Pomorzu wciąż nie działa tak jak powinna

04.11.2013

Pomorskie samorządy właśnie przeprowadzają kontrole związane z realizacją wprowadzonej w lipcu ustawy śmieciowej. Urzędnicy poszczególnych gmin nie ukrywają, że wciąż panuje bałagan, zaś firmy odpowiedzialne za wywóz odpadów nie zawsze dbają o interes publiczny, przez co ustawa śmieciowa nie jest realizowana tak jak powinna.

W około 120 dni od wprowadzenia w życie na Pomorzu ustawy śmieciowej zdawać by się mogło, że nie powinno być większych problemów z realizacją założeń związanych z wywozem odpadów z terenu województwa. Okazuje się jednak, że nawet w samym Gdańsku w październiku niektórzy mieszkańcy Zaspy, Siedlec czy nowych budynków na Chełmie uskarżali się na brak dostatecznej liczby kontenerów, za zapewnienie których odpowiedzialny jest magistrat. Gdański Zarząd Dróg i Zieleni zapewnia, że to pojedyncze przypadki, a system generalnie sprawuje się dobrze.

Sprawdzają mieszkańców

Okazuje się, że zgoła inne problemu mają samorządy Rumi i Dziemian. W tych dwóch miejscowościach nie wszyscy mieszkańcy płacą terminowo za wywóz śmieci. Magistrat w Rumi wysyła już nawet pierwsze ponaglenia windykacyjne. W tych, a także kilku podobnych gminach na Pomorzu do pełnego bilansu budżetów „śmieciowych” brakuje kilku, a nawet kilkunastu procent – alarmuje witryna internetowa „Dziennika Bałtyckiego”.
Dziennikarze gazety informują jednak, że prawdziwy problem występuje w Bytowie. W ostatnich miesiącach opłaty uiszczało nie więcej niż 40 proc. tych, którzy wcześniej deklarowali to w odpowiednich dokumentach. Bytowscy urzędnicy nie kryją, że sytuacja nie jest najlepsza, a na domiar złego część mieszkańców wnioskuje do burmistrza, by ich zaległości zostały umorzone. Motywują to trudną sytuacją rodzinną.

Pierwsze cięcia opłat za wywóz śmieci

Pierwsze samorządy na Pomorzu już zmniejszyły lub wkrótce zmniejszą opłaty za śmieci. Pionierem wśród samorządów była Gdynia. Nowy cennik wprowadzony zostanie już 1 stycznia przyszłego roku. Od ponad miesiąca mniej za wywóz nieczystości płacą mieszkańcy Starego Pola (powiat malborski). Od listopada mniejsze o 17 proc. opłaty obowiązują też mieszkańców Władysławowa.
Inne samorządy, tak jak największe miasto na Pomorzu – Gdańsk – nie są w stanie policzyć jaka część mieszkańców przejmuje się opłatą śmieciową i płaci w terminie. Rzetelne dane mają być znane pod koniec bieżącego roku, gdy system będzie rozliczany. Dziennikarze „Dziennika Bałtyckiego” sugerują jednak, że nowy zespół w Zarządzie Dróg i Zieleni, który od lipca nadzoruje gospodarkę odpadami komunalnymi nie potrafi na bieżąco monitorować wpłat mieszkańców Gdańska.

Niskie ceny = straty?

Eksperci rynku coraz mocniej biją w dzwony i przestrzegają, że obniżki to zła droga. Sita, francuski koncern, który w Gdańsku przez spółkę zależną obsługuje pięć z sześciu gdańskim obszarów wywozu śmieci może mieć kłopoty. W trzy miesiące po przejęciu obsługi kolejne medialne publikacje donoszą o kłopotach firmy, która wkrótce planuje renegocjować umowę z gdańskim samorządem, a być może także ją zerwać. Zakontraktowane przez nią warunki balansują na granicy opłacalności, i choć brak oficjalnego stanowiska, to niektórzy spekulują, że realizacja umowy przynosi straty.
Presja cenowa ma także zgubne skutki wobec składowiska odpadów w Szadółkach. Firma ZUT nim zarządzająca, aby zmniejszyć ilość śmieci lądujących na hałdzie płaci zewnętrznym firmom za odbiór ich części. Dzięki temu te mogą z nich wyprodukować tzw. paliwo alternatywne, które służy za wsad opałowy do pieców w niektórych zakładach przemysłowych.
Jak podaje pomorska gazeta, z ZUT umowę podpisał ostatnio przedsiębiorca, którego jedynym atutem była niska cena odbioru. Firmę od miesięcy ściga Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska. Kontrole inspektorów dowodzą, że działalność prowadzi „na dziko”, a przykładowo w jednej z kontrolowanych hal nie było żadnych maszyn do przetwarzania odpadów, ani też obiecanych śmieci. Gdańskie odpady trafiały do dwóch innych budynków. WIOŚ wymierzył nie tylko karę finansową, ale też zawiadomił o sprawie prokuraturę.
Na podstawie: Dziennikbaltycki.pl